Masz już przed sobą zestaw do kaligrafii, pustą, gładką kartkę gotową do zapisania, chcesz postawić pierwszą kreskę i… nic się nie dzieje. Stalówka nie pisze! Czy już udało Ci się ją zepsuć? A może to znak od losu, że to nie jest Ci przeznaczone?

Odpowiedź brzmi: prawdopodobnie nie! Zawsze na początku warsztatów lubię podkreślić, że siebie obwiniamy na końcu. Wierz mi, jest szereg innych czynników, które mogą przeszkadzać początkującemu kaligrafowi, więc dzisiaj przyjrzymy się najpopularniejszym z nich.

Problem #1: Moja stalówka nie pisze!

Ze stalówkami jest tak: trzeba się z nimi polubić. Każdy ma inny preferowany nacisk w ręce, ktoś woli lżej, ktoś inny mocniej. Miej to na uwadze, zanim skreślisz stalówkę, której chcesz używać!

Jest natomiast kilka rzeczy, które będą utrudniać pisanie, więc zajmijmy się nimi po kolei.

  1. Stalówka jest nieprzygotowana do pisania.

    Co to znaczy? Ano stalówki są pokryte olejem ochronnym, żeby się nie zniszczyły w transporcie, więc przed pierwszym użyciem trzeba je… umyć!

    Mycie to konieczny krok. Mydłem, pastą do zębów, płynem do mycia naczyń – wybierz swój ulubiony środek i delikatnie wyczyść stalówkę, a potem wytrzyj do sucha.

    Pierwszy obowiązkowy krok za nami!

  2. Stalówka jest nowa i nierozpisana, a więc sztywna.

    Jak by nie patrzeć, stalówka to zwykły kawałek metalu. Na początku pracy będzie stawiać dużo większy opór niż po godzinie pracy czy po tygodniu. Z czasem trochę się uelastyczni (aż będzie niezdatna do pisania, ale to dosyć długi proces), więc będzie dużo wygodniej nią pisać. Rozwiązanie? Cierpliwości.

  3. Tusz ma nieodpowiednią konsystencję.

    Kolejnym sabotażystą może być tusz. To bywa kapryśny współpracownik, więc trzeba go potraktować od razu z wigorem! Czyli po prostu porządnie nim potrząsnąć.
    Tusze z reguły są wrażliwe na warunki atmosferyczne i czynniki zewnętrzne, dlatego nawet po kilkunastu minutach pisania w gorącym pomieszczeniu mogą już zgęstnieć.

    Drogi są trzy: dobrze wymieszać, jeśli nadal jest za gęsty – czyli nie chce spływać ze stalówki – dodać kilka kropel wody, a jeśli za rzadki, to zagęścić.
    W większości przypadków wymieszanie rozwiązuje problem.

  4. Niewłaściwy nacisk na stalówkę.

    Na koniec zostawiłam winę kaligrafa (ale pamiętaj, dopiero na koniec!). Może być tak, że stalówka nie pisze, bo jest niewłaściwie naciskana. Zwróć uwagę na to, czy oba skrzydełka stalówki (te rozchodzące się części) naciskasz pod tym samym kątem. Trzymaj obsadkę tak, żeby widzieć jej końcówkę, a więc nie jak długopis. 😉 Nie trzymamy pióra bokiem, żeby nie być samemu sobie sabotażystą i nie psuć stalówki.

    Pomyśl o tym tak: końcówka obsadki porusza się równolegle i zgodnie z kierunkiem pisania!

Tak naprawdę te cztery punkty stanowią 95% problemów z pisaniem. I co ważniejsze – wszystkie cztery są szybkie do wyeliminowania.

Nie pasuje Ci obecna stalówka? Sprawdź moją listę 3 stalówek dla początkujących! 

Problem #2: Tusz się rozlewa po kartce!

Tutaj problematyczne czynniki są dwa: tusz i kartka. 😉 Znalezienie działającej kombinacji to nieraz trudna sztuka.

W przypadku tuszu, najtrudniej będzie pisać tuszem kreślarskim (jeśli nim piszesz, to spróbuj jakiegoś innego do kaligrafii – obiecuję, że będzie o niebo lepszy). Wiem, że często wygrywa ceną, ale tutaj niestety płacimy za jakość i często za nasz malejący entuzjazm do pisania. Bo nie wychodzi. Bo pajączkuje, rozlewa się na boki i wygląda nieładnie, kto by chciał tak pisać? Sama miałam kiedyś okazję pisać tuszem kreślarskim na tekturce i chciałam rzucić to całe pisanie. Lepiej do tego nie doprowadzać!

Mogę polecić Ci tusz rysunkowy Winsor & Newton Black Indian Ink, nigdy mnie jeszcze nie zawiódł! Nawet z papierem czerpanym, na widok którego od razu jest mi ciężej na sercu. Wypróbuj też Speedball Super Black Indian Ink albo KWZ czarny matowy. Od razu zobaczysz różnicę.

A jeśli masz dobry tusz i nadal jest coś nie tak, to prawdopodobnie winowajcą będzie papier.

Do kaligrafowania nie każdy się nadaje: najlepiej, żeby był gładki i niepowlekany. Papier do zwykłej drukarki atramentowej będzie bardzo słabym wyborem, ale już do laserowej lepszym! Jeśli nie wiesz, jaki będzie dobry, poszukaj bloków do kaligrafii, np. SMLT Start Pad, Rhodia, Midori. Ja też lubię używać Splendorgel Extra White do drukowania.

W kolorowych papierach mogę polecić Ci serie Woodstock, Sirio i Keaykolour (mają piękne kolory! np. taki bordowy albo ciemnozielony).

Generalnie rzecz biorąc: im gładszy, ale nie śliski, tym lepszy. 

Problem #3: Piszę krzywe kreski… nie podoba mi się.

Mamy już pokonane problemy techniczne, więc słów kilka na temat samego piszącego.
Jeśli dopiero zaczynasz się uczyć, pomyśl o sobie jak o 4-letnim dziecku, które stawia pierwsze kreski, które są niekoniecznie proste, ale za to ile przynoszą dumy! Skup się na poczuciu, że uczysz się nowej umiejętności, która wcale nie jest taka łatwa, więc to byłoby nieracjonalne wymagać od siebie, żeby od razu wszystko wychodziło. Trzymaj swoje pierwsze próby pisania dla porównania – bo tylko ze sobą w przeszłości warto się porównywać – i szukaj konkretnych rzeczy, które chcesz poprawić.

Cieńsze linie? Prosta sprawa, zmniejsz nacisk na stalówkę prowadząc ją do góry.

Za mały kontrast? Naciśnij stalówkę mocniej, spokojnie! Nie zepsujesz. Ja próbowałam już kilkukrotnie i jeszcze mi się nie udało, a byłam naprawdę zła.

Literki się zlewają w jedno? Przede wszystkim: zwolnij! Pisanie wolne to pisanie świadome, wiesz dokąd stalówkę chcesz poprowadzić i dajesz swojej ręce szansę na wyrobienie nowego ruchu. Szybko nie wyjdzie, a do wszystkiego się z czasem przyzwyczaisz. Zobaczysz. 🙂

W nauce pisania pomoże rozgrzewka i ćwiczenia podstawowych kształtów. Znajdziesz je w arkuszu dla początkujących!

Pamiętaj, żeby próbować nie denerwować się na ogólny stan i mówić “ale brzydko!”, tylko zauważyć konkrety, na które można coś zaradzić.
Możesz spróbować pisać mniejsze albo większe litery, może trochę węższe albo wprost przeciwnie, bardziej rozstrzelone? Nie podoba Ci się, jak wygląda zaokrąglony kształt, to napisz go kilka-kilkanaście razy na różne sposoby i znajdź, co Ci się podoba. Poszukaj inspiracji, prac, które sprawiają, że myślisz “ja też tak chcę” i spróbuj je odwzorować.
I nie obwiniaj siebie, że stalówka nie pisze!

Szukaj, próbuj, a jak się zniechęcisz, to pisz do mnie. Ja zawsze mam dobre słowo i poradę w zanadrzu. 🙂

Mam nadzieję, że udało mi się rozprawić z problemami początkującego kaligrafa. Daj znać, jeśli coś jeszcze sprawia Ci trudność!